Ciekawe tematy i formy w gazetkach szkolnych

Kiedy gazetka szkolna jest ciekawa? Wtedy, gdy odpowiada gustom czytającej ją młodzieży. Najprościej byłoby przygotować ankietę, której wyniki zdradziłyby, jakie tematy "chwycą" i nakład wyczerpie się w ciągu godziny lub co młodzieży kompletnie nie interesuje. Ale... Wszystko zależy od tego, czy w gronie pedagogicznym mamy takich nauczycieli, którzy przyjmują uczniowskie zainteresowanie z dumą ("Obecność nauczyciela w gazetce jest miarą jego popularności w szkole" – mawia mój kolega) i nadzieją na nową o sobie wzmiankę, czy też się obrażają na jakąkolwiek – nawet najbardziej kulturalną i taktownie podaną informację. Nie daj, Boże, krytykę!

Bo nauczyciel to bardzo ciekawy temat...

Są tacy, którzy o sobie zupełnie nic nie mówią, wzbudzają więc szczególne zainteresowanie młodzieży. Można się zatem pokusić o przeprowadzenie w nimi wywiadu bądź sportretowanie ich (sylwetka, portret). Jeśli dołączymy do tego zgrabny rysunek satyryczny nauczyciela w pracy – sukces murowany!

Drugi sposób – język nauczycieli. Mam w swoim gronie kolegów z językiem osobniczym, charakterystycznym tylko dla nich samych. Uczniowie podsłuchują ich na lekcjach, wypisują różne sformułowania, określenia i definicje na końcu zeszytu, a potem robią z tego cudownie czytające się "historie" z własnymi komentarzami, bardzo dowcipne. Moi zatytułowali taką stronę: "Kwiatki nauczycielskie" i w każdym numerze przyznawali symbolicznego kwiatka jednemu wybranemu. Na koniec roku, spośród wszystkich "nominowanych" – drogą dyskusji i głosowań – wybrali jednego, dla którego przygotowali własnoręcznie namalowany obraz – dyplom z tytułem Mistrza Języka.

Anegdoty z lekcji są ogromnie lubianą formą pojawiającą się w moich gazetkach. Zostały wykorzystane w kolejnej monografii, np. z okazji 60-lecia szkoły. Od nich też zaczyna się czytanie gazetki (choć znajdują się na końcu).

Jedna ze znanych mi redakcji ("Szkolny Donosiciel" z Lotynia) zamieszcza... donosy. Ależ są dowcipne, a przy tym nie krzywdzą nikogo. Dotyczą prozaicznych wydarzeń lub wręcz czynności nauczyciela (uczniów także) z zabawnym komentarzem.

Temat kolejny - szkoła

I tu – uwaga! – nie traktujemy gazetki jako kroniki szkoły. Gazetka ma wyłącznie informować o tym, co się w szkole dzieje. Zatem spotykamy się przed jej drukiem (w ostatniej chwili, żeby informacje były jak najbardziej aktualne) z dyrektorem i prosimy go o wypunktowanie wszystkich ważnych wydarzeń, jakie miały miejsce od ostatniego wydania pisemka. I nie chodzi tu tylko o obchody kolejnych dni ani uroczystości, jakie ciągle mają miejsce w szkole, ale także zakupy sprzętu, zaproszenia na wyjątkowe spotkania, wyniki ważnych konkursów i olimpiad, osiągnięcia, rankingi klas etc. W mojej gazetce ukazywały się takie informacje pt. "Nieświeże wiadomości".

Wywiady z dyrektorem są niewskazane, ponieważ dyrektorzy chcą się pokazać w jak najlepszym świetle i za dużo mówią, a potem każą sobie przynieść tekst i dokonują autoryzacji – efekt bywa mniej interesujący...

Szkoła jest też kopalnią mnóstwa innych tematów. Począwszy od drzwi wejściowych ("Jak się je puści to boli" - reportaż), poprzez ciekawostki architektoniczne i miejsca, w których uczniowie najbardziej lubią przesiadywać (schody, schody... – czego bywają świadkiem?), wystrój (np. obrazy, które budzą trwogę czy też twarze niepodobnych do siebie samych poetów i pisarzy) – z wszystkiego można uczynić temat.

W jednej z gazetek ("Nasza Buda" z Wałbrzycha) znalazłam temat: "Co powiedziałaby muszla klozetowa, gdyby mogła mówić?".

Uczniowie...

No, jakże nie pisać o sobie. Najpierw sondujemy, kogo my w tej szkole mamy. Może się okazać – jak w mojej szkole ostatnio – że ponad 40 osób gra na gitarze. Inicjujemy spotkanie wszystkich i proponujemy zagranie jakiegoś wspólnego utworu (podobnie, jak w czasie bicia rekordu Guinessa we Wrocławiu). Przy okazji można wykorzystać ten występ do uświetnienia jakiejś szkolnej uroczystości. To ogromnie wzruszające.

Nie tylko redagujemy sprawozdanie (relację) ze spotkania, ale możemy nauczyć się przy okazji pisania reportażu opowiadającego o tym, jak doszło do wydarzenia (czyli od pomysłu do realizacji).

Ciekawym pomysłem (zrobili to moi redaktorzy w minionym roku szkolnym) jest przedstawianie w gazetce wyjątkowych pod jakimś względem uczniów (sylwetka z elementami wywiadu). Ponieważ okładka była drukowana profesjonalnie, bohaterem każdego wydania (i zdjęcia na tej okładce) była jedna osoba – najczęściej olimpijczyk, który poza nauką zajmuje się mnóstwem innych rzeczy i żyje z pasją. Okazało się, że ci ludzie są mało znani szerszemu gremium, a przy tym ogromnie skromni i pełni pokory wobec życia. Świetny przykład dla innych!

Uczniowie bywają w różnych miejscach, uczestniczą w najrozmaitszych przedsięwzięciach, mogą więc o tym pisać, czego sami doświadczają. W mojej szkole istnieje zwyczaj organizowania wyjazdów klas pierwszych na 10 dni do Mielna. Powstaje potem wydanie "Trzynastki na fali", w którym zamieszczone zostają teksty redagowane w czasie pobytu nad morzem, dowcipnie opisane fotoreportaże, komiksy, rysunki, relacje z różnych wydarzeń (np. cudowna opowieść o znalezionym i uratowanym (!) pisklęciu, które wypadło z gniazda), wreszcie felietoniki i... wiersze czy opowiadania.

Wyjazdy dają okazję do rozpoznania talentów – wszystkie można wykorzystać przy redagowaniu gazetki.

Problemy

To najbardziej problematyczny temat. Uczniowie mają kłopoty z samymi sobą, z kolegami, wreszcie z nauczycielami i rodzicami. To trudny wiek dorastania i buntu. Samodzielnego poszukiwania odpowiedzi na filozoficzne pytania i odkrywania Ameryki. Najchętniej pozwoliliby sobie na krytykanctwo – wszystkiego i wszystkich. Ale nie możemy im na to pozwolić. Trzeba nauczyć młodzież konstruktywnej krytyki, ale i tego, że nie tylko oni mają głos – przeciwnik także. I nie można mu zabronić mówić. Jeśli więc nasi uczniowie dojrzeją do takiej sytuacji, można im pozwolić spróbować rozwiązać problemy, które im doskwierają (artykuł problemowy).

Przypominam sobie jedną z takich sytuacji, gdy starsi uczniowie wyrzucali na przerwach sprzed komputerów młodszych. Ci się zbuntowali, stając się świadkami coraz częstszych incydentów, opisali całą sytuację w gazetce, oddali przy tym głos innym poszkodowanym i opiekunce sali.

Wybuchła awantura, gdyż za sprawcami stanęła jedna z nauczycielek. Rzecz otarła się o dyrektora – redaktorzy sprawę wygrali. Ech, jaka to była satysfakcja!

Natomiast sprawcy i obrończyni chłopców otrzymali informację, że mogą się odnieść do wydarzeń opisanych w gazetce. Nie skorzystali ze swojego prawa.

Jedna ze znanych mi gazetek zamieszcza ekspiacyjne wyznania sprawców rozmaitych incydentów. Zmusza to autora do zastanowienia się nad tym, co i dlaczego zrobił, w jakim celu czyni komuś krzywdę i co z tego wynika. Pewnie nie każdego udaje się namówić na taki tekst (i jeszcze zamieścić go w gazetce!), ale jakiś to pomysł jest – i na tekst, i na wychowanie delikwenta.

...i bolączki

Młodzież dostrzega wokół siebie najrozmaitsze zjawiska. Chętnie je przedstawia, komentuje i ocenia. To nie tylko jawna niesprawiedliwość dziejowa, oszustwa polityków (dorosłych!), ale i stosunki międzyludzkie, konflikt pokoleń i cała masa innych. Ostatnio moją młodzież zainteresowało wczesne macierzyństwo (trzynastolatki!), anoreksja, z którą dziewczyny sobie nie radzą, obecność dilerów narkotykowych pod szkołami i trudność w zwalczaniu palenia papierosów w szkolnych toaletach. Albo wojny gangów po meczach piłkarskich. Docierają do "głównych bohaterów", przedstawiają ich stanowiska i przyczyny, z powodu których coś tak niewłaściwego czy złego robią. Powstają naprawdę interesujące teksty, które stają się inspiracją do dyskusji na łamach pisemka. Autorzy proszą też o wypowiedzi pedagoga czy psychologa szkolnego, w innych sytuacjach dyrektora czy któregoś z nauczycieli. Ogromnie ciekawa lektura.

Listy do redakcji...

Te zdarzają się rzadko, o ile nie zainicjujemy czegoś. W poprzedniej szkole, w której pracowałam, na łamach gazetki ukazywały się cudowne listy jednej z mam, która wspominała swoje lata szkolne i porównywała je z obecnymi. Pisała do redakcji jedna z młodszych klas, ucząc się redagowania listu. A my – redaktorzy gazetki na te listy odpowiadaliśmy. Tworzyła się rubryka, która funkcjonowała dość długo, przez kilka lat.

Współpracowałam też swego czasu z wyjątkową panią pedagog, która pod pseudonimem wprawdzie, ale co miesiąc wyjaśniała, co się z dorastającym dzieckiem dzieje i z czego wynikają jego problemy. Miała ta pani talent – pisała lekko i z wyczuwalnym uśmiechem sympatii do młodzieży, a równocześnie podpowiadała, jak sobie pomóc.

Czasem jednak wymyślaliśmy listy po to, by zachęcić innych do odzewu. Nie zawsze, niestety, z oczekiwanym skutkiem.

...i poradniki

W tym roku jedna z moich redaktorek stworzyła rubrykę, w której bardzo dowcipnie przedstawiała w "listach do redakcji" jakieś dziewczyńskie problemy, a potem równie zabawnie na nie odpowiadała. Skąd czerpała pomysły? W czasie kolegium redakcyjnego zbierała się grupka koleżanek i tematy rodziły się same.

Inna z kolei uwielbiała piec i przedstawiała "na łamach" przepisy na ciasta i ciasteczka, które sama upiekła.

Ten pomysł wykorzystuje wiele gazetek szkolnych. Ostatnio wpadła mi w ręce "Książka kucharska", w której zebrane zostały wszystkie przepisy ukazujące się w gazetce. Opatrzona rysunkami i zdjęciami stanowi podpowiedź, jak samodzielnie wykonać proste ciastko, napój czy jakieś danie oraz zorganizować małe przyjęcie urodzinowe.

No, i mnóstwo innych...

Oczywiście tematy nie zamykają się w kręgu szkoły. Uczeń przecież żyje także poza nią. Bywa na spotkaniach z przedstawicielami władz czy z pisarzami (wywiad), uczestniczy w koncertach i chodzi do kina na mniej lub bardziej interesujące filmy (recenzja), czyta książki, ogląda wystawy i wreszcie – pasjonuje się czymś, np. uczęszcza na warsztaty teatralne, tańczy czy maluje.

Sami – jako opiekunowie gazetek szkolnych urządzamy wycieczki do profesjonalnych redakcji gazet (relacja, reportaż), radia czy telewizji. Organizujemy czaty z ciekawymi ludźmi – na taki pomysł wpadła redakcja "Świata Trójki" z Jelcza – Laskowic. Umówiła się z pewnym pisarzem i, wykorzystując Gadu-Gadu, zadawała mu wcześniej przygotowane pytania. Powstał i wywiad, i sprawozdanie z tego "spotkania". A niektóre myśli pisarza posłużyły do zupełnie innych artykułów, już bezpośrednio z nim niezwiązanych.

Z okazji Dnia Matki warto zapytać parę mam o ich macierzyństwo, przed Dniem Nauczyciela – o powołanie do tej pracy, przedstawicieli innych zawodów o ich motywy w wyborze profesji – nie każdy uczeń wie, kim zostanie w przyszłości.

Ankiety

Nie myślę tu o ankietach sondujących, czego chcą, a czego nie chcą w gazetce uczniowie, ale o ankietach i ich opracowaniach, które wskazują na jakieś uczniowskie preferencje. Mogą dotyczyć mody szkolnej, obecności mundurka, konieczności ubierania się w taki czy inny sposób, ale też, jakie imiona pojawiają się w danym roczniku, które z nich są najpopularniejsze, jakie nie tracą na popularności przez lata. Dalej – jak liczne są rodziny, ilu mamy jedynaków, kto gra na jakim instrumencie, jakie zainteresowania rozwija, czy planuje wyjazd z naszego kraju po studiach, dlaczego, czy istnieje pojęcie "patriotyzmu" i całe mnóstwo innych.

Tematy ankiet uczniowie wymyślają na poczekaniu. Zawsze też znajdą się tacy, którzy chętnie je opracują i nawet ich wyniki przedstawią w słupkach i wykresach.

Pozwólmy im mówić

Największą sztuką w szkole jest pozwolić uczniowi na samodzielność w wypowiadaniu myśli. W wielu szkołach jest to niemożliwe, bo istnieje jedyna słuszna racja. Nauczyciela. Młodzież jednak bardzo często potrafi obiektywnie oceniać rzeczywistość – warto ją nauczyć pisania felietonu, by nie bezpośrednio, ale jednak samodzielnie wskazywała na różnego rodzaju nieprawidłowości w otaczającym świecie i próbowała ten świat naprawiać.

W niektórych gazetkach pojawia się postać (zwierzątko, maskotka) charakterystyczna tylko dla niej. Ta postać ma za zadanie nie tylko być "znakiem firmowym" pisemka – można oddać jej głos i stworzyć stałą rubrykę, w której będzie się "wypowiadała" na wszystkie możliwe tematy. Autorem tego rodzaju felietonu może być za każdym razem ktoś inny. Kiedy wciela się w tego rodzaju rolę, potrafi stworzyć ogromnie interesujący tekst.

Twórczość i rozrywka

Wiele redakcji gazetek ostatnie strony poświęca rozrywce. Pojawia się krzyżówka z hasłami np. związanymi z życiem szkolnym, komiksy, zagadki, zdjęcia nauczycieli z dzieciństwa – do odgadnięcia, najrozmaitsze konkursy z nagrodami. Wszystko po to, by przyciągnąć czytelnika.

Ważne jest też zamieszczanie opowiadań i wierszy – pod warunkiem,że są oryginalne (nie daj, Boże, plagiat!), napisane przez ucznia.

I jeszcze zdjęcia – fotoreportaże, samodzielnie wykonane ilustracje oraz – co także często ma miejsce w gazetkach – galerie prac plastycznych. Oczywiście można na to poświęcić jedną, dwie strony. Byle nie za dużo.

Życie ucznia niesie mnóstwo tematów. Trzeba tylko nauczyć się je dostrzegać. Warto na pierwszym zebraniu redakcji kazać uczniom przynieść ze sobą na następne – 10 tematów. Oczywiście, nie bardzo sobie z tym poradzą, ale zaczną się przyglądać – a to już pierwszy krok do tego, by zauważać to, co jest niedostrzegalne dla innych.

Elżbieta Sura

nauczycielka języka polskiego w Zespole Szkół nr 2 w Wałbrzychu, wieloletnia opiekunka gazetek szkolnych, pomysłodawczyni i organizatorka "Forum Pismaków" - ogólnopolskiego konkursu gazetek szkolnych, członkini Stowarzyszenia Dziennikarzy RP, przez 8 lat pracowała jako dziennikarka.

Creative Commons License
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.